W jednej z głównych ról wystąpił drób, więc sesja zdjęciowa mogła odbyć się tylko na kaczym dziobie.
Pasztet jest konkretny, smarowny i dokładnie taki, jaki powinien być — dobry na chleb, dobry z ogórkiem i bardzo dobry wtedy, kiedy człowiek szykuje się na wodę.
Bo buła z pasztetem na rejsie jest obowiązkowa. Szczególnie kiedy przed nami trochę wiatru, trochę roboty i cały dzień pływania.
To właśnie ten rodzaj zapasu, który znika szybciej, niż załoga zdąży ustalić, kto miał brać „tylko kawałek”.